Rola Pisma Świętego w pierwszych latach chrześcijaństwa

czcionka: Aa Aa Aa Aa
Rola Pisma Świętego w pierwszych latach chrześcijaństwa Kiedyś zwróciłem szczególną uwagę na kilka istotnych zagadnień związanych z rolą jaką Pismo Święte, odgrywało w życiu wierzących w okresie rodzącego się chrześcijaństwa. W tym artykule chciałbym napisać o pewnych problemach wynikających z łączenia Pisma Świętego z filozofią grecką, o kształtowaniu się Nowego Testamentu, o perturbacjach wspólnot chrześcijańskich z samozwańczymi prorokami oraz o tym jaką rolę Pismo Święte odgrywało w walce z herezjami, a także o kłopotach związanych z interpretacją Pisma Świętego.

Powstanie Nowego Testamentu

Trudno jest dokładnie określić kiedy po raz pierwszy skompletowano Nowy Testament. Prawdopodobnie większe zbory od czasów apostołów pieczołowicie zbierały i kompletowały listy apostolskie i fragmenty Ewangelii. Były one cennym źródłem nauczania i obrony przed pojawiającymi się herezjami. Klemens Rzymski wspomina o tych księgach już w 95 r. Ireneusz (130 – 200 r.) w swoich listach powołuje się na większość ksiąg Nowego Testamentu i nazywa je Pismem Świętym. W podręczniku „Wprowadzenie do Biblii” czytamy o tym, że objawienie Bożego Słowa miało charakter progresywny. W okresie wczesnochrześcijańskim obserwujemy jak Duch Święty stopniowo odkrywał przed Kościołem prawdy w tworzącym się kanonie Nowego Testamentu. Kanon ten powstawał powoli i był to proces długotrwały. Dopiero w 392 roku na synodzie biskupów w Hipponie formalnie przyjęto kompletną listę ksiąg Pisma Świętego. Dopiero od tego czasu teologowie kościoła i heretycy opierali swoje wywody na sześćdziesięciu sześciu skompletowanych księgach Starego i Nowego Testamentu. To ostateczne skompletowanie pism Nowego Testamentu zapobiegło rozprzestrzenianiu się co raz to nowych herezji. Dzisiaj odejście o tego fundamentu wraca nas do punktu wyjścia, do tamtych czasów, dziś obserwujemy podobny, lawinowy wzrost zwiedzeń spowodowany tzw niewystarczalnością Biblii.

Pisząc o roli Pisma Świętego w czasach wczesnego kościoła nie można pominąć takiej postaci jak wspomniany wyżej Ireneusz biskup Smyrny, następca Polikarpa. Wg Tony Lanego ten wybitny apologeta wczesnochrześcijański żyjący na przełomie II i III w. po raz pierwszy mówi o Piśmie Świętym Nowego Testamentu obok Starego. Początkowo „Pismo Święte” oznaczało dla chrześcijan Stary Testament. Jak już wcześniej napisałem, proces włączania pism apostołów do zbioru Pism Świętych następował stopniowo. W czasach Ireneusza zalążek Nowego Testamentu zawierał cztery Ewangelie, Dzieje Apostolskie, Listy Pawła i inne. Nie było jednomyślności co do uznania części NT od Listu do Hebrajczyków do Objawienia. Ireneusz wielokrotnie powoływał się na fragmenty Pisma Świętego w swoich dyskusjach z gnostykami, którzy jednak nie uznawali chrześcijańskich Pism i określali je jako „wasze pisma”. Ireneusz pisze „kiedy ich (gnostyków) argumenty zostały obalone na podstawie Pisma Świętego, oni zmienili bieg dyskusji i zarzucali samemu Pismu , że nie jest poprawne i autorytatywne.”

Autorytet pism pozabiblijnych

Pisząc o roli Pisma Świętego w historii Kościoła do roku czterysetnego trzeba wspomnieć o dużej roli jaką odgrywały inne poza biblijne pisma. Z analizy źródeł historycznych wyłania się jeszcze jedna kwestia. Jak już napisałem Nowy Testament kompletowano przez wiele lat. W tym czasie chrześcijanie dysponowali wieloma pismami Ojców Kościoła, apologetów i pisarzy wczesnochrześcijańskich. Wielu pisarzy wczesnochrześcijańskich, pisało obszerne komentarze do Pisma Świętego lub jego fragmentów. W wielu wypadkach komentarze te pojawiły się przed skompletowaniem Nowego Testamentu. Inni pisali wielotomowe dzieła teologiczne. Sam Tertulian (160 – 220) napisał trzydzieści dzieł. Cyprian prawdopodobnie czytał je codziennie i w związku z tym jego nauczanie było „skażone” nauczaniem Tertuliana. Duża ilość innych pism, w pewnym stopniu spychała Pisma nowotestamentowe na dalszy plan, a pisma ludzi, nie będące Bożym Słowem miały duży wpływ, być może nawet równorzędny, żeby nie powiedzieć, czasami większy od Pisma Świętego, na kształtowanie się doktryn i dogmatów chrześcijańskich a także na organizację i liturgię Kościoła. Ta ilość pism i komentarzy z jednej strony świadczy o dużej roli i autorytecie Pisma Świętego, z drugiej strony pojawia się niebezpieczeństwo, że zajmą one miejsce Pism do których się odwołują. Pozytywnym przykładem czerpania ze źródła wiary chrześcijańskiej jest Jan Chryzostom, którzy swoje kazania wygłaszał systematycznie na podstawie Bożego Słowa, podobno w ten sposób przepracował całą Biblię. Zastanawiam się dlaczego intelektualiści wczesnochrześcijańscy tak wiele czasu i energii poświęcali swoim dziełom i dysputom teologicznym zamiast przyspieszyć prace nad skompletowaniem Nowego Testamentu. Być może wówczas Pisma Święte odgrywałyby większą rolę niż, skądinąd zapewne ważne, pisma apologetów i teologów chrześcijańskich. Wydaje mi się, że szybsze ukazanie się kompletnego Pisma Świętego mogło w dużym stopniu ograniczyć rozwój herezji i podziałów w Kościele.

Heretycy, poza gnostykami i Marcjonem, opierali swoją teologię również na tekstach Pisma Świętego. Twórcy herezji cytowali fragmenty Pisma Świętego, ale były to często fragmenty wyrywane z kontekstu i do pewnego stopnia posuwali się do manipulowania tekstem biblijnym. Przykładem jest tu Ariusz i arianie których uważano za biegłych w „przekręcaniu Pisma”. Charakterystyczną cechą pism wczesnochrześcijańskich dzieł były tytuły jakie im nadawano, które często zaczynały się od słowa „Przeciwko…” Takie prowadzenie walk teologicznych kłóci się z duchem Nowego Testamentu i choćby z przesłaniem arcykapłańskiej modlitwy Jezusa o jedności chrześcijan. Dzieła, kazania i nauczanie większości pisarzy chrześcijańskich tamtego okresu były w pewnym sensie hybrydą filozoficzną i miały charakter spekulatywny. Takie tło stanowiło doskonałą pożywkę dla dynamicznego rozwoju różnorodnych herezji i odłamów a było ich niemało, bo blisko trzydzieści odłamów za Euzebiusza (ok. 300 r.), a za Epifaniusza (ok.400 r.) i Jana z Damaszku, 103 różnych herezji co opisał w swojej „Księdze Herezji” (ok. 700 r.)

Do czasu skompletowania kanonu Nowego Testamentu, przez ponad 300 lat do teologii wprowadzono wiele spekulatywnych pojęć takich jak, trójjedyność Boga, Trójca, unia hipostatyczna, hipostaza, ousia. Wiele doktryn i hipotez teologicznych w historii wczesnego chrześcijaństwa nie było wyraźnie sformułowanych w Biblii, bo taka jaką ją dziś mamy nie istniała. Mając tę wiedzę, moim zdaniem, uznanie niektórych wczesnochrześcijańskich teologów za heretyków mogło mieć podłoże czysto polityczne i było przedwczesne, krzywdzące i niesprawiedliwe. Przykładem może być Orygenes, czy Maksym Wyznawca

Ojcowie apostolscy stanowili pomost miedzy apostołami a ortodoksyjnym kościołem katolickim, przyczynili się do ujednolicenia pewnych zagadnień teologicznych z drugiej strony nie potrafili przekazać poprzez tradycję, do której przywiązywali sporo uwagi, czystej Ewangelii np. zbawienia z Łaski Bożej, a nie z uczynków. Ojcowie apostolscy choć opierali swoje nauczanie na Pismach, nadawali jednak Ewangelii własne cechy. Subtelne jedni przesuwali się ku legalizmowi inni byli bardziej liberalni. Wydawać by się mogło, ze pierwsi pisarze chrześcijańscy tacy jak Ignacy czy Polikarp częściej cytowali Pawła niż Jakuba, to ich pisma bardziej przypominały list Jakuba. Ten nieco „moralizatorski” ton jest słyszalny np. w Liście Barnaby „dobrze jest zatem poznawać wszystko, co Pismo Święte mówi o woli Pana i według tego postępować. Ten bowiem kto to czyni, dostąpi chwały w królestwie Bożym, kto zaś wybierze drogę drugą, ten zginie razem ze swymi dziełami.” Powyższy fragment zawiera jeszcze jedną ważną informację, że wpływowi myśliciele chrześcijańscy z II wieku zachęcali do poznawania i stosowania nauk moralnych zawartych w Pismach. To jest o tyle ważna informacja, że w późniejszych wiekach Kościół utrudniał dostęp do Pisma Świętego. Pierwotnie nabożeństwo było miejscem i efektem refleksji nad Pismem Świętym lecz z upływem lat miejsce Pisma Świętego zajęła tradycja. Apogeum tego procesu osiągnięto w 1254 na synodzie w Tuluzie gdzie wydano zakaz czytania Biblii przez laików.

Wpływy filozofii

Filozofia była głównym partnerem teologii w toczonych się we wczesnym okresie Kościoła sporach doktrynalnych. Czasami więcej uwagi poświęcano źródłom filozoficznym niż tekstowi Pisma Świętego. Irytowało to niektórych teologów. Tertulian z III wieku, mając na myśli protest chrześcijańskich myślicieli, którzy opierali się na Piśmie Świętym i jeszcze na innych chrześcijańskich źródłach, zadał w tym kontekście retoryczne pytanie „Co wspólnego mają Ateny z Jerozolimą?”

Teologii Klemensa przyświecało motto, że „Cała prawda jest Bożą prawdą, gdziekolwiek ją znajdujemy”. H. Kraft historyk teologii pisze, że Klemens, „zbliżył teologię do filozofii” i że „w oparciu o Biblię i za pomocą naukowych metod starał się znieść budowlę spekulatywnych myśli… będąc interpretacją Biblii i filozofią.” Klemens był przekonany, że właściwa filozofia Sokratesa, Platona – była w pewnym stopniu dziełem Bożej opatrzności. Orygenes podobnie do Klemensa uznawał i przyjmował prawdę płynącą spoza Pisma Świętego. Słabością Orygenesa była jego skłonność do spekulacji, co czasem sprawiało wrażenie zbytniego odejścia od objawienia biblijnego.

Apologeci chrześcijańscy z II wieku broniąc ewangelicznej prawdy prowadzili dialog z greckimi myślicielami adaptując w tym celu założenia platonizmu i stoicyzmu. Justyn około roku 150 sam siebie uważał za filozofa Chrystusa, nosił tunikę filozofa, a Sokratesa – nauczyciela Platona – uważał za chrześcijanina przed Chrystusem. Wielu krytyków oskarża apologetów o nieświadome tworzenie hybrydy filozoficznej z hebrajskiej i chrześcijańskiej, spisanej w Piśmie Świętym, myśli o Bogu, oraz z greckiego, szczególnie platońskiego, pojmowania boskości. Adolf Harnack, ewangelicki teolog i historyk żyjący w latach 1851 - 1930, nazwał ten proces „hellenizacją chrześcijaństwa”.

Nie uznaję ksiąg Machabejskich za natchnione, ale są one pozabiblijnym źródłem cennych informacji. 2 Ks. Machabejska 4:10 – 13 czytamy: „Król zgodził się, a kiedy on objął władzę, zaraz zaczął narzucać swym rodakom grecki sposób życia. Zniósł humanitarne przywileje królewskie, z jakich korzystali Żydzi dzięki staraniom Jana, ojca Eupolemosa, tego, który udał się w poselstwie, aby z Rzymianami zawrzeć traktat przyjaźni i wzajemnej obrony. Burząc Prawem uświęcone urządzenia, wprowadzał zwyczaje przeciwne Prawu. Umyślnie bowiem pod samym zamkiem wybudował gimnazjum i najlepszych młodzieńców zachęcił do włożenia kapelusza. Nastąpiło tak wielkie rozkrzewienie hellenizmu i taka moda na obce obyczaje, pod wpływem niezwykłej nikczemności bezbożnika, Jazona,” W tej mieszaninie hellenistycznej filozofii i chrześcijaństwa, dzieje się coś, przed czym tak bardzo bronili się Żydzi, zwłaszcza w okresie Machabeuszy, co mamy opisane w apokryficznych księgach Machabejskich. W filozofii greckiej mamy zupełnie inne spostrzeganie Boga, inne spojrzenie na świętość i świeckość. Mamy przeniesienie środka ciężkości z Boga na człowieka.

Problem łączności teologii z filozofią ponownie odżywa wraz z pojawieniem się scholastyki na przełomie X i XI wieku. Wczesnochrześcijańscy teolodzy czerpali z Platona, natomiast scholastyka skłaniała się ku Arystotelesowi. Scholastyka stawiała ludzki intelekt w centrum rozważań teologicznych to prowadziło do rozwoju pewnej tendencji, że wiara, wynikająca z niej jakaś tajemnica a nawet Boże objawienie zostały podporządkowane logice i spekulacji. Rozum ludzki powinien w najwyższym stopniu analizować zagadnienia wiary i objawienie Boga w Piśmie Świętym. Prekursor scholastyki Anzelm podejmuje się próby zastosowania logiki do zgłębienia Bożego objawienia w celu wzmocnienia wiary. Anzelm był oskarżany nawet o skrajny racjonalizm. Być może podstawą tych oskarżeń były dzieła „Monologum” i „Proslogum” w których nie powołuje się ani na Pismo Święte, ani na tradycję chrześcijańska, powołuje się w nich właśnie na poznanie za sprawą umysłu.

Od czasu Tomasza z Akwinu, dzięki scholastykom tematy takie jak: istota Boga, wcielenie, objawienie, wiara i zbawienie były tematami zaliczanymi do zagadnień teologicznych, a natura, ogólne poznanie, rozum, stworzenie, Boża egzystencja i atrybuty do zagadnień filozoficznych. Taki podział sprzyjał zepchnięciu Pisma Świętego na drugi, dalszy plan. Jeden z największych teologów Kościoła Tomasz z Akwinu wiele czerpie z filozofii Arystotelesa, stara się pogodzić ją z Bożym objawieniem. Cytuje Ojców Kościoła, postanowienia soborów czy wyznań wiary. W jego pracach można dostrzec, że zamiast bezpośrednio przytaczać tekst z Pisma Świętego, cytuje Augustyna i innych. Z tego powodu późniejsi reformatorzy teologię Tomasza uważali za poważne odstępstwo od wiary biblijnej i pójście drogą filozoficznej spekulacji. Ponownie ożywa zarzut Tertuliana „Cóż jednak mają wspólnego Ateny z Jerozolimą? Kościół z Akademią? ”

Proroctwa i własne objawienia

Chrześcijanie żyjący w II wieku musieli się zmagać nie tylko z wpływami filozofii, gnostyków ale także z pojawiającymi się „nowymi objawieniami” czy „nowymi proroctwami”. Taką postacią był Montanus który mówił o sobie, że jest „ustami Ducha Świętego” i oskarżał przywódców kościelnych, że ograniczają Boże natchnienie do pism apostolskich i że zamykają Ducha Świętego w księdze. O działalności charyzmatycznych wędrownych i lokalnych proroków jest mowa w jednym z najwcześniejszych poapostolskich dzieł, w Didache. Ten anonimowy tekst powstały około 100 roku n.e. informuje, że byli oni przyczyną wielu kłopotów i doradza jak chrześcijanie maja postępować z wędrownymi prorokami, którzy przybywają do zborów by głosić w nich słowo od Boga. Późniejsi prorocy i mistycy wskazywali na dwa słowa ‘logos’ i ‘rema’, i nadużywali znaczenie słowa ‘rema’ Twierdzili, że ich poselstwa przekazywane od Boga w postaci proroctw, słowa rema, mogą przewyższać a nawet korygować pisma apostolskie. Podobne „charyzmatyczne” pozabiblijne zwiedzenie miało miejsce w przypadku ruchu tzw. hezychastów, czy w życiu pustelników, stylitów, czego skrajnym przykładem jest Szymon Słupnik.

Kwestia interpretacji

Kolejnym dość sporym wyzwaniem dla wczesnego Kościoła była kwestia interpretacji i różnic w odczytywaniu tekstów Pisma Świętego. W okresie kształtującego się chrześcijaństwa pojawiły się dwa główne sposoby wykładania sensu Biblii.

Pisząc o problemach związanych z interpretacją Pisma Świętego trzeba zwrócić szczególną uwagę na różnice między teologią aleksandryjską a antiocheńską. Różnice wynikające ze sposobu odczytywania tekstów. Hermeneutyka aleksandryjska pomniejszała dosłowną i historyczną interpretację tekstu, natomiast uwypuklała alegoryczne i duchowe znaczenie biblijnych tekstów. Ten sposób interpretacji wywodzi się od żydowskiego teologa i biblisty Filona i był stosowany przez, Orygenesa czy Klemensa, którzy starali się w tekstach biblijnych, w literalnych i historycznych opowiadaniach, odkryć ukryte klejnoty duchowej prawdy. Powoływali się przy tym na przykład apostoła Pawła, który w liście do Galicjan używa relację Sary i Hagar. Podstawę aleksandryjskiej szkoły egzegetycznej stanowiło założenie, że przy lekturze Biblii nie można poprzestać na uchwyceniu sensu dosłownego tekstu, gdyż zawiera ona również sens głębszy, nazwany alegorycznym. Hermeneutyka antiocheńczyków była dosłowna i historyczna. Teolodzy z Antiochii sprzeciwiali się poszukiwaniu głębszego znaczenia w opowiadaniu biblijnym. Ten rodzaj interpretacji stosował m.in. Teodor z Mopsuestii. Antiocheńskie podejście do interpretacji Biblii reprezentuje apologeta Teofil który unikał alegorycznej interpretacji a Pismo tłumaczył bardziej dosłownie i historycznie. Orygenes wyróżniał trzy poziomy znaczeniowe Pisma Świętego wymagające odmiennego rozumienia i interpretacji. Te trzy płaszczyzny to aspekt fizyczny (cielesny) interpretacja dosłowna, psyche (racjonalny i etyczny) interpretacja o wymiarze moralnym i duchowy (mistyczny) interpretacja alegoryczna. Orygenes wysoko cenił księgi prorockie i inne Starego Testamentu, umniejszał ich historyczne znaczenie i odkrywał w nich bogate ewangeliczne wartości, ukryte wśród symboli i alegorii.

Te dwa sposoby interpretacji Pisma Świętego prowadziły do odmiennych zapatrywań na naukę o Chrystusie i na naukę o Zbawieniu. Odmienne zapatrywania prowadziły z kolei do pęknięć, wzajemnych oskarżeń o herezje i pierwszych rozłamów w Kościele.

Nie bez znaczenia pozostaje też sprawa tłumaczeń Pisma Świętego a także znajomość języków biblijnych u ówczesnych teologów. Tę kwestię widzimy pracach Augustyna który nie znał greckiego i posługiwał się nieudolnym przekładem łacińskim. To spowodowało np. błędne tłumaczenie fragmentu Listu do Rzymian 5:12. Grecki tekst oddaje „ponieważ wszyscy zgrzeszyli” a odpowiednik łaciński „w nim (Adamie) wszyscy zgrzeszyli”. Ta wydawałoby się drobna różnica w tłumaczeniu spowodowała spory teologiczne wokół tematu grzechu pierworodnego.

Rola Pisma Świętego a Sobory i wyznania wiary

Wielu teologów ewangelikalnych wyraża swój szacunek dla historycznych nicejsko-konstantynopolitańskich wyznań wiary, ale nie zrównuje ich pod względem autorytetu z Pismem Świętym. Niektóre kościoły uznają próbę spisania chrześcijańskiego credo ale tylko przez pierwsze cztery sobory, a z podjętymi przez nie rozstrzygnięciami utożsamiają się jeżeli są one podporządkowane autorytetowi Pisma Świętego. Wolne kościoły protestanckie ignoruje sobory i wyznania wiary opowiadając się za pełnym powrotem do Biblii. Dostrzegają one konieczność formułowania własnych wyznań wiary opartych o Nowy Testament i chroniący przed współczesnymi herezjami. Kościoły ewangeliczne wyrażają pogląd, że wszystkie sformułowania wiary podlegają korekcie w świetle Pisma Świętego, a jeżeli nie są w nim zakorzenione, nie mają żadnego autorytetu.

Systematycznie wyłania się kolejne zagrożenie dla autorytetu Pisma Świętego, tym zagrożeniem staje się tradycja. Większość chrześcijan uważa, że siedem ekumenicznych soborów i nauczanie Ojców i doktorów Kościoła ma ten sam autorytet co Pismo Święte. Zarówno Pismo Święte, jak i sobory tworzą tradycję która jest autorytatywnym objawieniem Bożym. Protestanci maja problem z uznaniem ostatnich soborów zwłaszcza siódmego w Nicei w 787 roku. Ponieważ sobór ten zaakceptował oddawanie czci ikonom, obrazom. Wiele sformułowań które padły na tym soborze jako oficjalne stanowisko Kościoła były rażąco niebiblijne.

W refleksji na temat roli Pisma Świętego we wczesnym Kościele trzeba wspomnieć kwestię obrazów, w kontekście pewnego substytutu Pisma Świętego. Grzegorz Wielki ok. 600 r. w swoich listach pisał, „Celem obrazowych przedstawień w kościołach jest umożliwienie niepiśmiennym czytania, aby patrząc na ściany poznawali to, o czym nie mogą czytać w książkach.” Zamiast uczyć czytania i tłumaczyć Biblie na języki narodowe, Kościół katolicki wielokrotnie potępiał tłumaczenie Biblii na języki narodowe. Dla mnie niezrozumiała jest taka polityka kościoła rzymskiego, który przez wiele stuleci ograniczał powszechny dostęp do Biblii, a nawet w niektórych miejscach zabronił, pod groźbą tortur i kary śmierci jej posiadania i czytania.

W 1378 roku Wiklef napisał traktat „O prawdzie Pisma Świętego” Postawił w nim tezę, że „Pismo Święte jest najwyższym autorytetem dla każdego chrześcijanina. Oraz norma wiary i całej ludzkiej doskonałości.” Wikler potwierdził nieomylność Pisma Świętego , zasadę objaśniania Pisma Pismem i rolę Ducha Świętego w oświeceniu umysłów ludzi, którzy je czytają i studiują. Pismo Święte zaczyna odgrywać coraz większą rolę w Kościele.

Stary a Nowy Testament

„Którzy byli szlachetniejszego usposobienia niż owi w Tesalonice; przyjęli oni Słowo z całą gotowością i codziennie badali Pisma, czy tak się rzeczy mają” (Dz. 17:11 ).
„Paweł, sługa Jezusa Chrystusa, powołany na apostoła, wyznaczony do zwiastowania ewangelii Bożej, Którą [Bóg] przedtem zapowiedział przez swoich proroków w Pismach Świętych” (Rzym. 1:1-2 ).
„Cokolwiek bowiem przedtem napisano, dla naszego pouczenia napisano, abyśmy przez cierpliwość i przez pociechę z Pism nadzieję mieli” (Rzym. 15:4 ).
„Ale ty trwaj w tym, czegoś się nauczył i czego pewny jesteś, wiedząc, od kogoś się tego nauczył.
I ponieważ od dzieciństwa znasz Pisma święte, które cię mogą obdarzyć mądrością ku zbawieniu przez wiarę w Jezusa Chrystusa. Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki, do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości” (2 Tym. 3:14-16 ).

Wszędzie gdzie w Nowym Testamencie kiedykolwiek użyte jest słowo Pismo, odnosi się to do Starego Testamentu. Jak już napisałem na początku, Nowy Testament nie był jeszcze skompletowany. Młody Kościół Pana Jezusa był bardzo mocno i ściśle osadzony na Starym Testamencie.

Dzisiaj martwi mnie to, że chrześcijanie coraz częściej odkładają Stary Testament na półkę. A przecież czytanie Nowego Testamentu bez Starego i odwrotnie jest sporym nieporozumieniem i prowadzi do wielu fałszywych wniosków.
Skutki tego widać np. na zajęciach szkółki niedzielnej. Dzieci na pytane, jaka jest pierwsza i jaka ostatnia księga w Biblii, co raz częściej odpowiadają, że Ewangelia Mateusza i Psalmy. A to jest już niepokojący znak.

Przez wiele lat, pierwszy Kościół, pierwsi chrześcijanie czytali tylko księgi Starego Testamentu. Chrześcijanie w Chinach bardzo sobie cenią Stary Testament. Dworzanin etiopski z Dziejów Apostolskich, nawrócił się przy lekturze Izajasza. Kiedy czytam Biblię księga po księdze widzę pewną prawidłowość. Nie jest dziełem przypadku, że Biblia została w ten a nie w inny sposób skompletowana. Pięcioksiąg jest wspaniałym wstępem do ksiąg historycznych, a te plus księga Hioba czy Psalmy są dobrym wstępem do ksiąg prorockich. A z kolei Księgi prorockie są najlepszym wstępem do Nowego Testamentu. Podobny ciąg jest wyczuwalny w Nowym Testamencie. Gdyby Bóg chciał inaczej najpierw mielibyśmy Nowy a potem Stary Testament, przecież technicznie też tak mogłoby być. Czytajmy więc całą Biblie czyli Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu.

I jeszcze jedna ważna sprawa: Wierzymy, że Biblia była pisana pod natchnieniem Ducha Świętego. Lektura tekstów biblijnych nie należy do łatwych. Podobnie wykład Pisma i teologiczna interpretacja nie jest prostym zadaniem. Czytanie wszystkich myśli proroków można porównać z pracą odkrywcy, czy archeologa. Bóg zdaje się mówić, szukajcie Mnie, szukajcie Mojego Słowa. To poszukiwanie kosztuje, trzeba się wykazać pracowitością, determinacją, dociekliwością i wytrwałością. A przede wszystkim pasją. Do czytania duchowych rozpraw trzeba koniecznie podejść z modlitwą o objawienie i prowadzenie Ducha Świętego. Skoro On Duch Świety jest autorem tekstów Biblijnych, to niech i On pomaga nam je zrozumieć.

Na koniec chciałbym pozostawić Was z zachętą do czytania całego Pisma Świętego: "George Muller już nie doczekał jutra. Tego wieczoru George poprowadził spotkanie modlitewne w trzecim Domu, a następnie udał się do siebie na górę. Przez kilka minut czytał Biblię (przeczytał ją całą około trzystu razy, odkąd został chrześcijaninem), po czym położył się spać. Zmarł spokojnie we śnie piątej nad ranem następnego dnia".
Wyświetleń: 2754

Wpisy od Andrzej Olszewski

Najnowsze artykuły