Świadectwa

Pan Bóg jest obecny

Pan Bóg jest obecny Gerhard Tersteegen - autor słów, urodził się w Niemczech w 1697. Kiedy poznał Chrystusa, postanowił całkowicie poświęcić swoje życie Zbawicielowi. W wieku 22 lat, zamieszkał w małym, bardzo skromnym domku, gdzie nauczał o Królestwie Niebieskim. Aby się utrzymać, po 10 godzin dziennie tkał na krośnie jedwabne wstążki. W modlitwie spędzał 2 godziny dziennie. Z powodu takiego życia był wzgardzony i odrzucony przez swoją rodzinę. Jednak setki prostych ludzi przychodziło pod jego dom i tłoczyło się tam, aby posłuchać o sprawach Bożych. Pobożność Gerharda Tersteegena była znana wszystkim. Nazywano go "lekarzem ubogich i porzuconych". Mimo, że władze kraju zabroniły Tersteegenowi głoszenia Ewangelii, nie przestał pracować dla Pana do końca życia. Organizował zgromadzenia, jeździł do Holandii gdzie mógł otwarcie przemawiać, natomiast w swoim kraju nauczał na niewielkich spotkaniach. Prowadził ba więcej 

O Boże, podtrzymaj mnie

W Liście do Hebrajczyków czytamy o bohaterach wiary, którzy „doświadczyli szyderstw i biczowania, ponadto kajdan i więzienia. Byli kamienowani, przerzynani piłą, doświadczani, zabijani mieczem, tułali się w owczych i kozich skórach, cierpieli niedostatek, ucisk, utrapienie; Których świat nie był godny. Błąkali się po pustyniach i górach, po jaskiniach i rozpadlinach ziemi" (Hbr 11:36-38). Słowa te doskonale opisują wiernych uczniów Chrystusa, którzy pojawili się w Europie w XVI wieku. Wrogowie tych chrześcijan przezwali ich anabaptystami (nowochrzcielcami). Jednak bracia sami siebie tak nie określali. Mówili, że są po prostu braćmi, uczniami Chrystusa. Żyli prosto. Słuchali Słowa Bożego i Je wykonywali. A jednak zostali znienawidzeni przez wszystkich. Zarówno przez katolików, jak i protestantów. Od XVI do XIX wieku świadectwu tych chrześcijan towarzyszyły, podobnie jak pierwszemu więcej 

Bóg wynagradza stracone lata

Będąc dzieckiem Bożym, żyłem letnim życiem przez kilkanaście lat. Pozwoliłem, aby gorycz z powodu postępowania pewnych ludzi urosła we mnie jak korzeń. Straciłem sporą część życia użalając się nad sobą. Jednak Pan przyszedł ze swoim ratunkiem i wynagrodził lata, które pożarła szarańcza. więcej 

Odpoczywamy w Tobie

Odpoczywamy w Tobie Pieśń ta została zaśpiewana m.in. przez pięciu misjonarzy, którzy ewangelizowali plemię Auca w Ekwadorze. Zaśpiewali ją wspólnie 8 stycznia 1856 roku, na chwilę przed swoją śmiercią – zostali zamordowani przez Indian. Elizabeth Elliot, żona Jima – jednego z pięciu zabitych – opisała później tę historię w kilku książkach. W języku polskim ukazały się tytuły: „W cieniu wszechmogącego”, „Przez bramy nieba” i „Dzikus, mój brat”. Pieśń „Odpoczywamy w Tobie” stała się bardzo popularna i wielokrotnie była ogromną zachętą na zgromadzeniach. więcej 

Wiersze zamienione w Pieśni Chwały

Wiersze zamienione w Pieśni Chwały Kiedy następnym razem zaśpiewamy znaną pieśń "O, mów mi, mów o Jezusie, słuchać tej wieści bym chciał (...)" (Śpiewnik Pielgrzyma nr 113), zerknijmy na inicjały znajdujące się u dołu strony. Z pewnością znajdziemy tam, i w wielu innych pieśniach tego śpiewnika, nazwisko Fanny Crosby, autorki wielu porywających tekstów. Napisała ich w sumie ponad 8500. Wszystkie te pieśni są świadectwem jej miłości do Jezusa Chrystusa. W maju 1820 roku Fanny (pełne jej imię brzmi Frances Jane), mając zaledwie sześć tygodni, nabawiła się przeziębienia, wskutek którego powoli zaczęła tracić wzrok. Lekarz rodzinny był w tym czasie akurat dłużej gdzieś poza miastem, więc rodzice zdecydowali się wezwać do swej córki kogoś, kto nie miał właściwych kwalifikacji, i w wyniku niewłaściwej diagnozy i zastosowania złego leku malutka Fanny całkowicie straciła wzrok. Niefortunny "lekarz" uciekł w panice z miasta. więcej 

Świadectwo Annie Poonen

Świadectwo Annie Poonen Opowiem Wam jak spotkałam się z Panem, czy raczej jak Pan znalazł mnie. Byłam wychowana w chrześcijańskim domu, moi rodzice byli narodzeni na nowo. Od najmłodszych lat rodzice nauczali nas, że powinniśmy przyjąć Jezusa do naszego serca i pokutować z naszych grzechów. Tata czytał nam Biblię i modlił się z nami. Był bardzo zasadniczy jeśli chodzi o nasze zachowanie i nasz ubiór. Dziękuję Bogu za takich rodziców. Kiedyś wiele razy prosiłam Pana Jezusa żeby przyszedł do mojego serca - nawet codziennie - ale nigdy nie byłam pewna czy jestem dzieckiem Bożym czy nie. Zawsze chciałam mieć tą pewność czy należę do Chrystusa czy nie. I pewnego dnia Bóg sprawi, że to się stało - opowiem Wam o tym. więcej 

Czekałem na śmierć

Chciałem być zawodowym sportowcem. Pewnego dnia po zawodach miałem odwieźć koleżankę do domu. Jechaliśmy autostradą, w pobliżu której były zakłady chemiczne i rafinerie. Zauważyliśmy nad drogą chmurę a kiedy w nią wjechaliśmy nastąpiła eksplozja. Wszędzie dookoła samochodu widać było ogień, później my zaczęliśmy się palić w środku. Miałem poparzonych 60% ciała, moja twarz była nie do poznana. Gdy prasa pisała o tym wydarzeniu, ludzie zaczęli modlić się za mnie, ludzie, których nie znałem, z którymi nigdy się nie spotkałem. Ja nie zasługiwałem na ich modlitwy, przecież żyłem życiem bez Boga. Zasługiwałem aby umrzeć i trafić do piekła. Ale dobra nowina jest taka, że Bóg nie chce dać nam tego, na co zasługujemy. On chce nam dać to, co potrzebujemy - Jego miłości, miłosierdzia. więcej 

Szklany bóg

Wychowałem się w rodzinie typowo katolickiej, jako dziecko byłem człowiekiem, który często chorował. Mama mówiła, że byłem grzecznym dzieckiem. W dzieciństwie mama zaprowadziła mnie na religię. Było to dla mnie niezrozumiałe (wszystko co tam się działo) i tuż po komunii przestałem chodzić na religię. Lata młodzieńcze to był szalony bunt do wszystkiego. Nie miałem pomysłu co mam robić. Gdy skończyłem 18 lat chciałem udowodnić wszystkim na co mnie stać. Zacząłem pić alkohol, dochodziło do tego, że z kolegami piliśmy dzień w dzień. Przestałem chodzić do szkoły (zamieniłem dzienną na wieczorową). Miałem dwa swoje sklepy więc z dostępem do alkoholu nie miałem problemu. Z kolegami wyprawialiśmy różnego rodzaju burdy, jeździliśmy na motorach pijani, wjeżdżaliśmy na pola namiotowe w środku nocy. Z kolegami założyliśmy sektę szklanego boga - pij ile możesz i nie odmawiaj. więcej 

Nieść ratunek

Pewnego dnia, po wyjściu ze zboru dostałam taką propozycję: „Aga, zakładamy chrześcijańską świetlicę dla dzieci, przemyśl tą sprawę, bo chcielibyśmy, abyś wzięła w tym udział”. Dwa dni później zorganizowano spotkanie. Cały czas myślałam, że nie jest to służba dla mnie. Jednak gdy przyszłam, okazało się, że Bóg bardzo poruszył moje serce. Wcześniej słyszałam wiele dobrych rzeczy o świetlicach prowadzonych przez wierzących. Sądziłam jednak, że w naszym zborze to się raczej nie uda. Na tym pierwszym spotkaniu każdy opowiadał o tym, w jaki sposób Bóg powołał go do pracy wśród dzieci z naszego miasta. Zastanawiałam się, co ja mam w tym temacie do powiedzenia? I dlaczego właściwie tutaj jestem? Ale kiedy przyszła kolej na mnie mówiłam wszystko tak, jakbym miała to wcześniej przygotowane, a przecież tak nie było. Wiem, że wtedy Duch Święty podpowiadał mi odpowiednie słowa. Przypomniał mi też s więcej 

Jestem chodzącym cudem

Jestem chodzącym cudem Od początku byłam bardzo chorowitym dzieckiem. Gdy się urodziłam okazało się, ze mam padaczkę. Miałam ją przez 9 - lat. W między czasie dwa razy miałam nieudaną punkcję kręgosłupa, aż w końcu mama wypisywała mnie ze szpitala na własne życzenie, prawdopodobnie ratując mnie tym przed śmiercią. Potem, w wieku 5 lat zostałam zatruta alkoholem i zachorowałam na chorobę Henocha. Przez 8 tygodni leżałam na oddziale zakaźnym w szpitalu. Rok później robiąc fikołki na pianinie w przedszkolu doznałam poważnego urazu kręgosłupa. Zaniesiono mnie do domu i położono na sienniku. Gdy tata mnie zobaczył, zrzucił wszystko ze stołu i natychmiast mnie tam położył. Był zawodowym strażakiem i prawdopodobnie dzięki jego szybkiej akcji nie miałam powikłań w złamaniu. Byłam przez długi czas w gipsie. Leżenie w gipsie dla żywiołowej 6 - latki było trudne do wytrzymania. W dzieciństwie 3 razy się topiłam, a pot więcej